11 kulinarnych ciekawostek o kuchni tajskiej

Pisałam już dla Was o tym, jakie tajskie potrawy warte są szczególnej uwagi. Lista zawierała to, co jest ogólnie dostępne, ale niekiedy mniej znane. Dziś chciałabym ugryźć temat z nieco innej strony. Dziwne smaki, składniki i zwyczaje w kuchni tajskiej. Wierzcie mi, nie brakuje takich. Mieszkam tu już ponad rok, a nadal wciąż się zaskakuję.

Tuż przed moją pierwszą podróżą do Tajlandii wybrałam się w Warszawie do tajskiej restauracji. Chciałam się nieco przygotować do tego, co zastanę po przylocie, obeznać w kuchni i zwyczajach. Jak się później okazało, restauracja tajska w Polsce nijak ma się do restauracji tajskich w Tajlandii. Zaczynając od cen, kończąc na smakach i przyprawach. Dla ścisłości – jedzenie było przepyszne. Jednak z tajskim jedzeniem powiązanie głównie tylko nazwami poszczególnych dań.

Pomimo tego, że jedzenie w Tajlandii jest bardzo smaczne, to kiedy zostaje się tu dłużej niż miesiąc, zaczyna się zauważać dziwactwa tej kuchni. Zresztą pewnie jak w każdym kraju. Pomyślałam, że może Was zainteresować taki temat, mówiący nie tylko o najsmaczniejszych bądź oklepanych aspektach kuchni tajskiej!

1. Słodki lajf

IMG-20181213-WA0005jpg

Moi znajomi będą się śmiać, jak to przeczytają. Mówią, że jestem cukrowym hejterem. To poniekąd prawda. W Polsce starałam się nie używać cukru i po dłuższym pobycie tu doznałam szoku. Cukier dodawany jest absolutnie wszędzie. Do każdej potrawy, świeżo wyciskanego soku, majonezu, masła i sosu. Nie wpływa to negatywnie na smak jedzenia, wręcz przeciwnie. Jednak po kilku miesiącach zaczyna mieć znaczenie dla zdrowia. Teraz gdy zamawiam jedzenie, pilnuję bardzo dokładnie, aby nikt mi do niczego nie dosypał cukru!

2. Ooostro!

Wiedziałam, że Azja to ostre smaki, ale nie miałam pojęcia, że aż tak. Oczywiście turystom nie przyrządza się jedzenia tak jak lokalsom, ale nawet te ułagodnione wersje potrafią wzniecić ogień piekielny w podniebieniu. Nie mogę się nadziwić, jak człowiek może znieść taką ostrość, mieć przyjemność z jedzenia, a co więcej nie rozpuścić się w połączeniu z bardzo wysokimi temperaturami!

22519257_946397138845488_5660393182823770486_njpg

Pamiętajcie, że w większości przypadków „just a little bit spicy” to będzie dość konkretnie spicy i najlepiej prosić o łagodne. Wtedy będzie tylko troszkę pikantnie.

Raz poprosiłam o curry, takie jak być powinno. Zużyłam cały papier toaletowy do ogarnięcia łez i nosa, wypiłam dwa zimne piwa i dostarczyłam rozrywki Tajom.

3. Uwielbienie dla jajek

Tajowie kochają jajka. W każdej restauracji zamówić można coś z dodatkiem jajka lub omlet. Dodawane do większości potraw. Są świeże, niedrogie i wszędzie można je kupić.

Jest jeszcze inny ich rodzaj, który spotkacie na ulicznych marketach. Zielone, żółte i czarne, które wyglądają jak włochate. O co chodzi? Kury znoszą kolorowe jajka??
food-432576_1920jpg

Przyznam, że jeszcze ich nie próbowałam.

Jajka różowe i zielone przygotowywane są na podobieństwo chińskich stuletnich jajek. Surowe jajko wkładane jest na kilka tygodni do mieszanki gliny, popiołu, wapna palonego i soli. Proces konserwacji zmienia jajko wewnątrz w czarną galaretkę, podobno bardzo smaczną – słoną i kremową o intensywnym jajecznym smaku. Słyszałam, że jajka farbuje się na zielono lub różowo, aby nie pomylić ich ze zwykłymi jajami.

Natomiast wyczytałam, że te czarne włochate gotowane są w glinie i czarnej ziemi. Po rozbiciu białko wygląda na surowe, natomiast żółtko przyjmuje postać żelka. Całość jest bardzo słona. Odważni, aby spróbować?

4. Gdzie jest ser?

W Tajlandii nabiał będzie w znakomitej większości przypadków importowany i drogi. Nie produkują oni serów żółtych, białych, produktów mlecznych. Zwykłe jogurty dostać można w większych supermarketach. W małych sklepikach nawet naturalny jogurt będzie z mleka w proszku, z dodatkiem cukru oczywiście. Nie wiem, czego jest to kwestią, krów widziałam tu całkiem sporo. Oni po prostu sera nie znają, nie przepadają, a jeśli już jedzą, to taki paczkowany, topiony.

5. Chlebuś

Również towar stricte dla farangów (zagranicznych). Dość drogi, dostępny w dużych marketach lub specjalnych piekarniach prowadzonych przez obcokrajowców. Tajowie jedzą tylko i wyłącznie chleb tostowy, niekoniecznie z tostera. Trochę jak w Anglii. Nigdy tego nie zrozumiem.

6. Gdzie są sałatki?

Tajlandia to bogactwo nie tylko owoców, ale i warzyw. Pomidory są przepyszne, ogromne ilości zieleniny, ogórków, groszku, bakłażanów. Jednak gdy zamówicie swoje danie, nie dostaniecie do niego surówki czy sałatki. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo jestem do tego przyzwyczajona, do świeżych warzyw w ramach obiadu. Bardzo często podadzą Wam po prostu zielone liście, albo kawałek kapusty. Położone luzem, obok dania.

7. Kawa 3w1

Ach jak ja tęsknię za kawą z ekspresu. Trzeba wiedzieć gdzie pójść, aby takowej się napić. Tajowie piją kawę rozpuszczalną 3 w 1. Plus ekstra cukier i mleko skondensowane. Jeżeli zamówicie kawę i nie powiecie jaką chcecie, to dostaniecie właśnie taką. W sklepie tylko raz udało mi się kupić zmieloną. Zazwyczaj są to saszetki instant, z najlepszym wypadku z samą kawą.

8. Jedzenie na mieście

IMG-20190114-WA0013jpg

W Polsce naprawdę dużo sami gotujemy. Uświadomiłam sobie to dopiero ostatnio. Na śniadanie robimy kanapki czy owsiankę. Często obiad do pracy. Pieczemy mięso na kilka dni, robimy zupę z zapasem. Tutaj tego nie ma. Wszystko przygotowywane jest na bieżąco i bardzo rzadko w domu. Kuchnia w Tajlandii jest mega skromna. Zazwyczaj jeden palnik, brak piekarnika. Wszyscy stołują się na zewnątrz. Od świtu do nocy na ulicach zobaczycie małe, ruchome stragany z jedzeniem na wynos. Wszystko jest bardzo tanie i zaręczam Was – świeże! Mimo dużych temperatur nawet mięso się nie psuje, bo ruch jest tak duży, że po prostu nie ma kiedy!

9. Nic nie jest pieczone

Jak wyżej. Tajowie nie posiadają piekarników i nigdzie nie zamówicie nic pieczonego. Tylko w zachodnich restauracjach. Tajska kuchnia to smażone lub ewentualnie gotowane.

10. A nóż widelec

To będzie hit. Tajowie nie używają noży. Oczywiście podczas jedzenia, a nie gotowania. Do jedzenia dostaniecie: widelec, łyżkę do zupy (jeśli takową zamówicie) oraz łyżkę, która będzie Wam służyć za nóż. Nie żartuję. Co prawda w Tajlandii wszystko jest w małych kawałeczkach i miękkie, raczej nie uświadczycie kotleta, ale jednak to dziwne doświadczenie. Nóż dostałam raz. Do spaghetti bolognese.

11. Piwo z lodem
26853547_755210158013236_322065023_ojpg

W każdej knajpce, do zamówionego piwa przyniosą Wam kufel z lodem. Na początku wydawało mi się to dziwne. Rozwadniać piwo? Jednak zrozumiałam, że z powodu upału to jest naprawdę dobre rozwiązanie. Piwo podane w ten sposób jest dłużej zimne, a co więcej, nie skończy się tak szybko! Przy tych temperaturach chce się pić i wierzcie mi, można szybko przesadzić.


Artykuł by Ola, Instagram world_of_ola